wtorek, 14 listopada 2017

Naturalna alternatywa dla proszku do prania, czyli soda piorąca Celina


Nigdy wcześniej nie robiłam prania niczym innym, jak proszkami, czy tam płynami do prania (swoją drogą te płyny, to o kant poślada rozbić!) dostępnymi wszędzie.

Aż tu nagle pewnego dnia znajduję w swojej skrzynce mailowej wiadomość, że jest taka a taka jedna, z Polski- Celina, czyli SODA piorąca i chciałaby, abym ją poznała i wypróbowała. 
No to ja... a dawaj mię tu tę Celinkę, zobaczymy, co potrafi. No i oto przychodzę dziś, aby Wam rzetelnie, obiektywnie i baardzo dokładnie opowiedzieć, cóż ona takiego potrafi, bądź nie.

Zapnijcie pasy, bo zaczynamy!


O P I S P R O D U C E N T A

"Pomysł na założenie marki CELINA, produkującej ekologiczne detergenty pojawił się, gdy uświadomiliśmy sobie jaki świat jest zanieczyszczony chemią. A przecież natura to potęga! Może by tak wrócić do źródeł – i zastąpić popularne środki czyszczące ich naturalną wersją. Dlatego sięgnęliśmy po to co daje natura.
Naszą przygodę z ekologią rozpoczęliśmy, od produkcji naturalnych proszków do prania, które będą spełniały oczekiwania tych, dla których ważne jest środowisko. Produkowane przez nas, w pełni biodegradowalne proszki, a właściwie soda piorąca, to produkty całkowicie bezpieczne. Można je stosować bez obawy, piorąc nawet ubranka niemowląt. Składniki zastosowane w naszych produktach, są całkowicie biodegradowalne. Pozbawione są groźnych fosforanów, alergenów, enzymów, barwników i konserwantów.
Polecamy wszystkim, dla których ważne jest zdrowie i środowisko!

Soda piorąca Celina - do bieli

Naturalny proszek do prania, na bazie sody, przeznaczony do wszystkich rodzajów tkanin w kolorze białym.
Nowe, ekologiczne opakowanie 0,5 kg
Do prania w pralkach automatycznych, półautomatycznych oraz prania ręcznego, w zakresie temperatur 30-60 stopni Celsjusza.
W pełni biodegradowalny proszek do prania, doskonale radzi sobie z wszelkimi plamami, zachowując przy tym biel tkaniny.
Główną zaletą jest unikalny skład, skomponowany ze składników naturalnego pochodzenia.
Pozbawiony fosforanów, szkodliwych sufraktantów, wybielaczy na bazie chloru.
Ponadto pozbawiony wypełniaczy i substancji obniżających temperaturę prania, dzięki czemu została uzyskana wysoka wydajność 1 kilogram produktu to około 30 prań.
Wzbogacony o unikalny składnik ułatwiający prasowanie.
Z delikatną kompozycją zapachową.
Soda piorąca Celina - Uni Color

Naturalny proszek do prania, na bazie sody, przeznaczony do wszystkich rodzajów tkanin w kolorze białym.
Do prania w pralkach automatycznych, półautomatycznych oraz prania ręcznego, w zakresie temperatur 30-60 stopni Celsjusza.
W pełni biodegradowalny proszek do prania, doskonale radzi sobie z wszelkimi plamami, zachowując przy tym biel tkaniny.
Główną zaletą jest unikalny skład, skomponowany ze składników naturalnego pochodzenia.
Pozbawiony fosforanów, szkodliwych sufraktantów, wybielaczy na bazie chloru.
Ponadto pozbawiony wypełniaczy i substancji obniżających temperaturę prania, dzięki czemu została uzyskana wysoka wydajność 1 kilogram produktu to około 30 prań.
Wzbogacony o unikalny składnik ułatwiający prasowanie.
Z delikatną kompozycją zapachową."


O P A K O W A N I E


Sody są dostępne w dwóch wariantach. Możecie je dostać w tzw. puszce (wg mnie, są to takie plastikowe słoiki) z zawartością 1 kg , lub w torebkach z zamykaniem strunowym, czyli tzw.EcoBag's z zawartością 0,5 kg. Bardzo przypadły mi do gustu te większe opakowania ze względu na świetną szatę graficzną, przywołującą obraz kobiety pracującej, czyli ja żadnej pracy się nie boję. Moje jedyne zastrzeżenie płynące do tych opakowań jest takie, że wg mnie wygodniej byłoby jakby miały szersze otwory, w sensie jakby były niższe, a szersze. Wtedy dużo łatwiej wydobywałoby się sodę ze środka.

K O N S Y S T E N C J A



Miałam pominąć ten punkt w recenzji, ale jednak zostawię, aby Wam napisać, że soda ma konsystencję najzwyklejszego, standardowego proszku do prania. Z drugiej strony jednak jest coś, co wyróżnia ją na tle jej chemicznej konkurencji! Otóż różni się tym, że po zetknięciu ze skórą nie oblepia jej tak, jak się to dzieje w przypadku "zwykłych" proszków. Nie wiem, czy doświadczyliście też tego, ale ja, gdy dotknę proszku, to muszę koniecznie opłukać ręce, bo zostawia na nich ten pył, który powoduje, że skóra jest taka tępa, matowa. No chyba wiecie, o co mi chodzi. Soda nie zostawia nic, a gdy sobie ją pomacałam solidnie za pierwszym razem, to na rękach nic nie zostało nieprzyjemnego. Taka ciekawostka, może ma to znaczenie w żywotności pralki, who knows?



Z A P A C H

Ta kwestia nurtowała mnie najbardziej podczas pierwszych testów. Ja w praniu cenię sobie zapach ubrań po praniu niemal na równi ze skutecznością proszku. Natomiast używając takiego naturalnego produktu cały czas obawiałam się, że ten zapach będzie przypominał zapach mokrych szmat, albo jakieś inne nieprzyjemne, mało zachęcające nuty. Sam zapach, jaki poczułam z opakowań jest bardzo ładny, świeży, cytrusowy, wyraźny i dość mocny w przypadku sody do ubrań białych. Natomiast soda do ubrań kolorowych ma wyraźnie mniejszą intensywność zapachu. Ubrania pachną bardzo delikatnie, aż za pierwszym razem stwierdziłam, że nie pachną w ogóle (co nawet odebrałam, jako dobry znak, bo nie pachniały w ogóle, czyli źle też nie). Pranie kolorowe suszone na zewnątrz zyskuje bardzo świeży "wietrzny" zapach przez lżejszą intensywność kompozycji zapachowej sody. Ubrania białe pachną (sodą) zdecydowanie intensywniej, ale nie spodziewajcie się efektu, jak po standardowym proszku do prania, gdzie po wywieszeniu np. w łazience, czy na suszarce gdziekolwiek, to pachnie cały pokój. Nie, tutaj musimy się "wwąchać", albo inaczej- zaciągnąć zapachem, żeby czuć. Myślę, że dla wielu będzie to dobrym rozwiązaniem, bo np. nie lubią, gdy ubranie tak mocno pachnie proszkiem, czy płynem do płukania. Ja osobiście musiałam się przyzwyczaić do tego, ale ma to swoje plusy, bo przynajmniej mój mąż nie narzeka, że pachnie jak pralka :D



W Y D A J N O Ś Ć

Producent zapewnia o wydajności puszki na około 30 prań, po 4,5 kg ubrań. Moja pralka ma większą ładowność, a jest to 7 kg, więc dozuję tej sody odpowiednio więcej. Myślę, że taki 1 kg wystarczy na około 20 prań mojej siedmiokilogramowej pralki. Poza tym, muszę dodać, że soda jest zdecydowanie bardziej skoncentrowana, prawdopodobnie przez brak wypełniaczy, dzięki czemu zdecydowanie mniej jej potrzeba niż proszku do wyprania tej samej ilości rzeczy. Niesie to za sobą dodatkowe zalety, a mianowicie więcej miejsca w łazience ;)

D Z I A Ł A N I E

No i dobrnęliśmy do tzw. meritum.
Zrobiłam kilka testów, a jako, że jestem w posiadaniu brzdąca w wieku niemalże 1,5 rocznym, to naprawdę jest co i z czego prać. Bardzo byłam ciekawa, czy soda upora się z zabrudzeniami na ubrankach dziecięcych.

Musicie wiedzieć, że nie mam w zwyczaju "zapierać" ubrań przed wrzuceniem do kosza, żeby sobie poczekało, czy przed praniem ogólnie. No chyba, że to moja najnowsza bluzka za trzy stówy (żartuję, nie mam takich), więc pranie odbywa się tylko i wyłącznie ręcznie i to od razu.


Tak było i tym razem, gdy moje dziecko uwalało się jakimś czerwonym sosem, obstawiam, że to było spaghetti. Oczywiście plam nie zaprałam, a body czekało sobie w koszu pewnie z tydzień (jak nie dłużej), bo prania białego mam zdecydowanie mniej. No i z tymi plamami sobie Celina nie poradziła. Znaczy nie to, że całkowicie skapitulowała, ale nie sprała do końca. Nie wiem, czy proszek by to sprał, nie mam pojęcia. Natomiast intensywność tych plam nie jest duża, więc myślę, że w kolejnym praniu zejdą.
Myślę, że używając tej sody będę musiała się nauczyć zapierania gorszych plam od razu, ale chyba jestem w stanie to zaakceptować.


Pranie kolorowe dopiera bez zastrzeżeń, a jedyne, co mi przeszkadza, to ten brak zapachu. Jak są to jeansy, czy grubsza bluza, to zapach nawet po wyjęciu z pralki nie jest wyczuwalny. Oczywiście piorąc sodą nie używałam żadnych płynów do płukania, co zawsze robię piorąc proszkiem. Piorąc samym proszkiem, to wydaje mi się, że zapach jest jednak obecny, ale z drugiej strony nie do końca przyjemny- wolę jak wywietrzeje.

Zdecydowana różnica pomiędzy proszkiem, a tą sodą pojawia się w stopniu "zmiętoszenia" prania po wyjęciu. Moje pranie po sodzie jest bardzo miękkie i dużo mniej pogniecione. W niektórych przypadkach solidne strzepanie, przed powieszeniem do wyschnięcia, w zupełności wystarcza i nie wymaga już prasowania, np. w przypadku jeansów, czy swetrów.

Poniżej zrobiłam Wam taki dość prowizoryczny test skuteczności sody. Użyłam do tego celu flanelowej pieluszki mojego dziecka i nie, nie służy ona, jako pieluszka :p


Jak widać, nie poradziła sobie ze szminką. Myślę, że to żadna tragedia, bo narysowałam tę kreskę dość mocno, a myślę, że nikt nigdy się nie ubrudzi w taki sposób, żeby nie zeszło. No chyba, że sobie tak narysuje :)

Soda również chroni przed zafarbowaniem przez to, że nie jest aż tak agresywna. Zauważyłam poza tym,że białe pranie jest jaśniejsze, ale pozbawione tej niebieskiej poświaty, którą dają niektóre proszki.


Podsumowując moje testy chciałabym Wam zwrócić uwagę na głębszy sens używania takich produktów. Marka Celina powstała głównie z myślą o tym, żeby chronić środowisko. Używając zwykłych proszków do prania przyczyniamy się do zanieczyszczeń środowiska, czyli gruntów i wód. Wybierając produkty naturalne (np. orzechy piorące), lub chociaż nieco bardziej naturalne przyczyniamy się do poprawy ochrony środowiska w naszym kraju. Niby niedużo, tak się wydaje, ale pomyśl ile razy wstawiasz pranie w ciągu miesiąca, a może nawet tygodnia? Małe kroki, ale gdyby tak coraz więcej osób zdecydowało się zrezygnować z proszków, to z tego mogłaby się zrobić naprawdę duża sprawa. Mam nadzieję, że wszystko idzie w dobrą stronę.

S K Ł A D



PODSUMOWANIE DLA LENIWYCH :D

Gdybym miała w jednym zdaniu podsumować, co sądzę o tej sodzie, to powiedziałabym, że jest właśnie dla kogoś, kto pierze ubrania głównie ze względu na przepocenie, czy ewentualnie zapiera gorsze plamy przed głównym praniem, lub w dużej mierze pierze rękoma. Dla ciężkich, roboczych i starych zabrudzeń się nie sprawdzi. Umówmy się, kto w dzisiejszych czasach aż tak się brudzi, żeby miało mu to nie wystarczyć (oczywiście nie mając pracy, która to uniemożliwia)?
Ja, nie mając nawyku w zapieraniu plam, jakoś powoli to zmieniam. Do ciężkich zabrudzeń ląduje jeszcze proszek (którego mam po prostu zapasy), a do każdego innego codziennego prania idzie soda. Ręczniki, pościel, czy białe pranie- koniecznie sodą, bo i zapach i miękkość ubrań bardzo mnie zadowala.



Jeśli zaciekawiłam Was tą sodą, to przypominam, że na moim Facebook'u trwa konkurs, w którym do wygrania są w sumie dwie puszki i 3 opakowania EcoBag's, także jest o co walczyć, a zadanie konkursowe bardzo przyjemne, także zapraszam TUTAJ :)



P.S. Niezmiennie zapraszam Was do naszej grupy, w której znajdziecie wsparcie w wyborze naturalnych kosmetyków :)

Dołącz do nas: Polecamy naturalne kosmetyki

A tutaj mój Instagram, Facebook oraz Google+.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za zainteresowanie postem! Zostaw po sobie choćby uśmiech, będzie mi bardzo miło :)
Prowadzisz bloga? Na pewno do Ciebie trafię :)